Japoński sposób na spełnienie marzeń, czyli kilka słów o darumie

Miny może nie ma najłagodniejszej, ale pod tym groźnym spojrzeniem kryją się dobre intencje. Mowa oczywiście o darumie – japońskiej lalce, która pomaga spełniać marzenia i czuwa nad pomyślnością swojego właściciela. „Upadnij siedem razy, wstań osiem!” (jap. nanakorobi yaoki) – w myśl starego przysłowia, pękata figurka motywuje by nigdy się nie poddawać i wytrwale dążyć do celu. Jeśli spróbujmy ją przewrócić, daruma sama odzyska równowagę i wróci do pozycji pionowej. To dlatego, że jej unikalny kształt sprawia, że środek ciężkości znajduje się u podstawy, podczas gdy górna część jest lekka. Zazwyczaj wykonywana jest z masy papierowej i dostępna w wielu rozmiarach, od maleńkich, kilkucentymetrowych do naprawdę wielkich, nawet kilku metrowych. Można ją również spotkać pod nazwą okiagari-koboshi.

Choć daruma ma przedstawiać człowieka, posiada nienaturalnie duże oczy i pozbawiona jest rąk oraz nóg. Ozdobiona czarnymi wąsami oraz brodą twarz wyraża zawziętość i srogość Taki wygląd nie jest przypadkowy. Pierwowzorem lalki był żyjący na przełomie V i VI wieku buddyjski mnich Bodhidharma (w Japonii znany pod imieniem Daruma-Daishi), który był na wpół legendarną postacią. Jedną z największych zasług mnicha było założenie w Chinach buddyjskiej szkoły Chan, ale swą sławę zaskarbił sobie także dzięki swojej wytrwałości i poświęceniu. Według legendy, mnich dziewięć lat spędził w grocie, gdzie bez ustanku oddawał się medytacji. W trakcie tej praktyki, bez mrugania oczami wpatrywał się w ścianę i pozostawał w pozycji siedzącej ze skrzyżowanymi nogami. Bodhidharma, obawiając się, że sen przeszkodzi mu w medytacji, obciął sobie powieki. Jakby tego było mało, stracił także ręce i nogi. Istnieje kilka wersji tłumaczących, jak do tego doszło. Najpopularniejsza mówi, że na wskutek długiego siedzenia, kończyny same uschły i odpadły, a według innej mnich kazał je sobie obciąć, gdyż nie pozwalały mu się skoncentrować. Historia dość groteskowa, ale rzeczywiście, determinacji Darumie nie można odmówić.

Tym, którzy nie mogą pochwalić się cierpliwością na miarę Bodhidharmy, nie pozostaje nic innego jak skorzystać z jego wsparcia i nabyć jedną z lalek. W istny „darumowy” szał zakupowy Japończycy wpadają wraz z nadejściem Nowego Roku, który, jak wiadomo, jest czasem wyznaczania sobie nowych postanowień. Jeśli więc sami planujemy w tym czasie nabyć egzemplarz, lepiej się pospieszyć! Większość figurek jest pozbawiona źrenic, gdyż tradycją jest, że daruma nie zadziała, jeśli nie namaluje się ich samemu. Na początek rysujemy tylko jedno oko – to, które będzie wpatrywać się w cel, który sobie wyznaczyliśmy. Póki go nie osiągniemy, drugie oko musi pozostać puste. Smutny widok jednookiego darumy z pewnością będzie niemałym motywatorem do działania. Zarówno lalki, które odzyskały wzrok jak i te, które nie zdołały wypełnić swojego zadania (moc darumy trwa tylko rok) powinno się zanieść do świątyni, gdzie zostaną poddane ceremonii uroczystego spalenia. Jeśli tego nie zrobimy, narazimy się na to, że działanie darumy zostanie odwrócone i spadnie na nas nieszczęście.

Przy kupnie naszego darumy, zwróćmy też uwagę na kolor szaty, którą ma na sobie. Każdy kolor posiada bowiem własną symbolikę. Kolorem uniwersalnym i najczęściej spotykanym jest czerwony, który oznacza po prostu szczęście i pomyślność. Uczniowie, którzy mają zamiar zmierzyć się z egzaminami nabędą raczej niebieską darumę, odpowiedzialną za sprawy edukacyjne. Kolor żółty i złoty wspomoże naszą sytuację finansową oraz zapewni bezpieczeństwo. O czarnych lalkach mówi się, że chronią przed niepowodzeniem i katastrofami, natomiast białe są idealnym prezentem ślubnym – symbolizują miłość i harmonię. Symbolika kolorów nie jest jednak jednoznaczna i może się różnić w zależności od rejonu i wytwórcy lalek. Dlatego jeśli nie jesteśmy pewni, który kolor wybrać, najbezpieczniej będzie postawić na tradycyjną czerwień.

W dobie racjonalizmu większość ludzi ze sceptycyzmem podchodzi do kwestii działania amuletów i talizmanów. Jednak nieniknąca popularność darumy i to jak wiele osób doczekało się satysfakcji płynącej z domalowania drugiego oka, jest dowodem na to, że w niepozornej figurce tkwi jakiś sekret. Może warto przekonać się o tym samemu i nabyć własną darumę?

 

Autor artykułu: Katarzyna Trzepizur