Ohaguro – tajemnica czarnego uśmiechu Japonek

Uśmiech jest najpiękniejszą ozdobą kobiety – to wiadomo nie od dziś! Kto by jednak pomyślał, że śnieżnobiałe uśmiechy, które dziś tak chętnie prezentują hollywoodzkie aktorki, mogłyby uchodzić za nieatrakcyjne? A jednak! Choć o gustach się nie dyskutuje, niemałe zdziwienie wywołuje fakt, że przez stulecia modowym trendem w Japonii były… czarne zęby!

Jest wiele teorii na temat genezy ohaguro, czyli japońskiego zwyczaju barwienia zębów na czarno. Niektórzy uważają, że tradycja przybyła do Japonii wraz z buddyzmem, którego wyznawcy uważali kości za nieczyste. Jednak odkopane przez archeologów gliniane figurki haniwa i szkielety, u których odkryto poczernione zęby, są dowodem na to, że historia zwyczaju jest o wiele dłuższa, a jej początków należy szukać już w okresie Kofun (ok. 250–538).

Zanim w okresie Edo farbowanie zębów stało się domeną zamężnych kobiet, zwyczaj stanowił ważny element ceremonii wejścia w dorosłość. Ceremonia ta w przypadku chłopców nosiła nazwę genpuku, natomiast w przypadku dziewczynek – mogi. Z jej okazji, chłopcy i dziewczęta, którzy wywodzili się z rodzin arystokratycznych i samurajskich, po raz pierwszy w życiu barwili swoje zęby, co miało symbolicznie zakończyć etap ich dzieciństwa. W dorosłym życiu należało dbać o to, by nie straciły one koloru. Posiadanie czarnego uzębienia podkreślało nie tylko wysoką pozycję społeczną, ale stanowiło też wyraz dobrego stylu i smaku – niezbędnych cech każdego szanującego się arystokraty. W związku z tym, że ówczesne kobiety pokrywały swe twarze białym pudrem, naturalny kolor zębów jawił się raczej w odcieniach żółci. Ohaguro było rozwiązaniem tego problemu. Czarnymi uśmiechami szczycili się nawet sami członkowie rodziny cesarskiej, a ten kto nie dostosowywał się do standardów modowych uznawany był za dziwaka. Autor pochodzącej z XII wieku opowieści „O księżniczce kochającej owady” (jap. „Mushi mezuru himegimi”) dość niepochlebnie wyraził się o arystokratce, która za nic miała dworskie konwenanse i odmówiła poczernienia zębów.

W późniejszych latach moda na ohaguro objęła wszystkie warstwy społeczne, choć grupy mniej zamożne na czernienie zębów mogły pozwolić sobie tylko od święta. W okresie Edo (1603-1868) zwyczaj został porzucony przez większość mężczyzn, ale czarne zęby wciąż były nieodłącznym atrybutem każdej zamężnej Japonki, która w ten sposób podkreślała swój status cywilny. Wielu zagranicznych badaczy do dziś uważa, że farbowanie zębów miało służyć oszpeceniu kobiety i tym samym zapobiec zdradzie małżeńskiej. Z tezą tą nie zgadzają się jednak badacze japońscy. Oprócz mężatek, miłośniczkami tej praktyki były także dziewczęta powyżej osiemnastego roku życia oraz gejsze. Czarny uśmiech miał dodawać im zmysłowości i podkreślać ich dojrzałość.

Barwnikiem tradycyjnie wykorzystywanym do czernienia zębów była substancja zwana kanemizu, której głównymi składnikiem były opiłki żelaza rozpuszczone w kwasie octowym i proszek zawierający taninę. Jak można się spodziewać, smak i zapach takiej mikstury nie należały do najprzyjemniejszych, ale przecież czego nie robi się dla urody? Trwałość farby także pozostawiała wiele do życzenia, gdyż panie by utrzymać czerń zębów, niemal codziennie musiały powtarzać czasochłonny proces. Dzięki temu były jednak nie tylko modne – barwnik miał także właściwości ochronne i Japonki bardzo rzadko cierpiały z powodu zepsutych zębów.

Koncepcja piękna zmienia się w zależności od kultury, moda zmienia się wraz z czasem. W roku 1870 rząd uznał, że w nowej, zmodernizowanej Japonii nie ma miejsca dla ohaguro, które godziło w zachodni kanon piękna i oficjalnie zakazał jego praktykowania. Trzy lata później modowym światkiem wstrząsnęła decyzja cesarzowej Shōken, która raz na zawsze postanowiła zerwać z barwieniem swoich zębów. Za jej przykładem poszło wiele kobiet i zwyczaj powoli zaczął odchodzić w zapomnienie. Według dzisiejszej mody japońskiej, piękne uśmiechy to śnieżnobiałe uśmiechy, ale w Japonii wciąż można spotkać osoby, które hołdują starej tradycji. Warto wziąć to pod uwagę i nie zakładać z góry, że lśniące czernią zęby to dowód unikania dentysty.

 

Autor artykułu: Katarzyna Trzepizur